środa, 11 listopada 2009

Bóg nigdy nie zapomina



Kiedy po raz pierwszy spotkałam Swamiego Vishwanandę, poczułam, że znam od dawna te oczy. Wraz z mężem krótko z Nim rozmawialiśmy, nie bardzo wiedząc co powiedzieć i o co spytać. Kiedy już zdobyłam się na to by coś powiedzieć, wymamrotałam: "Swami, czy mogłbyś przyjść i pobłogosławić nasz dom?" On odpowiedział: "To wszystko jest w rękach Boga - kiedy będzie właściwy czas i jeśli tak ma być, to tak się stanie".

Potem dorzucił "Ah, może za pięć lat".

Byłam w szoku - pięć lat to tak długo. W następnych latach uświadomiłam sobie znaczenie powiedzenia: "Człowiek prosi i zapomina, ale Bóg nigdy nie zapomina".

Swami dotrzymał swojej obietnicy; dokładnie w pięć lat później otrzymałam od Niego telefon z zapytaniem czy mamy czas i czy może nas odwiedzić. Oniemiałam.

Przyszedł do naszego domu, wszystkich pobłogosławił i zjedliśmy wspólnie z Nim wspaniały obiad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz