poniedziałek, 7 września 2009

Mahavatar Kriya Babaji i cud w Południowej Afryce


We wczorajszym wpisie mowa była o Świątyni Maha Jwala Naraszima w Południowej Afryce. W tej właśnie świątyni, podczas obchodów święta Guru Purnima w lipcu tego roku, były odprawiane różne modlitwy i śpiewane pieśni dedykowane Mahavatarowi Kriya Babaji (z Autobiografii Jogina). Energia osiągnęła tak wysokie wibracje piękna i miłości, co zakończyło się pozostawieniem przez Babajiego odcisku swojej stopy na podłodze Świątyni. Aby uczcić boskość Mahavatara Kriya Babajiego, w świątyni został ustawiony altar poświęcony Babajiemu.
Na zdjęciu odcisk stopy pozostawiony przez Babajiego na podłodze świątyni.

niedziela, 6 września 2009

Swami Vishwananda i Świątynia Maha Jwala Naraszima w Południowej Afryce


Świątynia Maha Jwala Naraszima znajduje się na południu Johannesburga w Południowej Afryce.
Sri Swami Vishwananda inaugurował i oficjalnie otworzył Świątynię w dniach 25 i 26 czerwca 2009. Murti Naraszimy ma 7 stóp wysokości i waży prawie tonę.

Świątynia stała sie domem dla Pana Maha Jwala Naraszimy, który z miłością dogląda wszystkich istot. Świątynia została wybudowana za inspiracją Sri Swamiego Vishwanandy przez lokalną społeczność, która zjednoczyła się w celu rozwoju nie tylko siebie, ale wszystkich w Południowej Afryce.

Świątynia gości różne wydarzenia, warsztaty, spotkania i modlitwy. Bez względu na wyznanie Świątynia Maha Jwala Naraszima pomaga otworzyć serca i rozwijać się na ścieżce duchowej.

Kursy Atma Kriya, Om Healing, Satsangi, Abiszekamy, Jagny, Modlitwy, wszystko to jest ciągłą pomocą w drodze ku światłu dla wszystkich członków społeczności.

Wszystkich chcących poczytać więcej o Świątyni Maha Jwala Naraszima w Południowej Afryce, historie o Panu Naraszimie oraz obejrzeć zdjęcia, zapraszam na stronę http://narasimha.co.za/index.html

sobota, 5 września 2009

Zdjęcie Kriszny


Miałem osiem lat, kiedy w 2000 roku Swami Vishwananda odwiedził nas i rozmawiał z ludźmi w naszym domu w Szwajcarii. W końcu przyszła kolej na mnie - na rozmowę ze Swamim. Ojciec wiele razy w przeszłości opowiadał mi historie o Krisznie i czułem, że jest mi bardzo bliski. Tęskniłem z całego "mojego młodego" serca, żeby zobaczyć Krisznę i móc z Nim porozmawiać. Swamiji powiedział mi, że w ciągu trzech dni moje życzenie się spełni i zobaczę Krisznę. Mój ośmioletni umysł wymyślił, że Kriszna przyjdzie przez okno lub, że nagle pojawi się za mną. Pomyślałem, że dzięki błogosławieństwu Swamiego sam Pan Kriszna pojawi się i będzie ze mną rozmawiał jak normalny człowiek. Ale tak się nie stało. Trzeciego dnia wieczorem właśnie kładłem się do łóżka, gdy ze zdziwieniem zauważyłem, że pojawiło się za mną zdjęcie Kriszny - górna część ciała, twarz - grał On na flecie. Jeden po drugim, zaczęli mi się pojawiać przed oczami ludzie, których nie znałem, ale wyraźnie mogłem w nich dostrzec Krisznę. Nagle Kriszna był wszędzie. Mogłem Go zobaczyć w każdym przedmiocie i w każdej osobie. Było to bardzo szczególne uczucie i doświadczenie, poczułem jakbym był wolny i jakby wszystko było jednym. Po trzech dniach rano Swami zadzwonił do mojego taty i zapytał, czy widziałem Krisznę. Na pytanie taty odpowiedziałem "Nie", bo byłem rozczarowany, że nie zobaczyłem Kriszny w taki sposób - w jaki sobie wyobraziłem. Tata potwierdził Swamiemu, że nie widziałem Kriszny, i Swami się zaśmiał. Później dopiero zdałem sobie sprawę, że nie tylko, zobaczyłem Krisznę, ale Swami Vishwananda dał mi moje pierwsze doświadczenie jedności z Bogiem.

PS
Na zdjęciu Murti Radhy i Kriszny w Światynii Bhakti Marga w Szwajcarii.

piątek, 4 września 2009

Sri Swami Vishwananda znowu w Polsce !!!


Jay Gurudev!!!
Już wkrótce Sri Swami Vishwananda znów przyjedzie do Polski.
17 listopada odbędzie się Darszan w Warszawie, a 19 listopada w Gdańsku.
Więcej informacji już niebawem na www.bhaktimarga.pl

czwartek, 3 września 2009

Wibuti


Swami Vishwananda miał jakieś czternaście lat i chodził jeszcze do szkoły, gdy pewnego dnia zadzwonił do mnie do pracy. „Wiesz ciociu, że dziś w moim pokoju pojawiło się wibuti?” Wydawał się trochę zmieszany, nie rozumiał co się działo.
Powiedziałam mu, żeby się nie martwił, że po pracy odwiedzimy go z rodziną i zobaczymy co się dzieje w jego pokoju. Kiedy przyjechaliśmy wszyscy byliśmy pod wrażeniem wibuti, które wydobywało się ze ścian i pokrywało cały pokój. Wpierw pomyśleliśmy, że to płaty tynku odpadające z powodu wilgoci.
Ciocia, która mieszkała w pobliżu próbowała zetrzeć wibuti szmatą, ale nie była w stanie, kręciło jej się w głowie. Kiedy wróciła do swojego domu okazało się, że chodnik przed drzwiami wejściowymi również był pokryty wibuti. Matka Swamiego była zaskoczona i zszokowana tym co się działo. Wkrótce po pojawieniu się wibuti zaczęli napływać ludzie z sąsiedztwa, okolicy oraz różnych zakątków Mauritiusa, by na własne oczy zobaczyć te cuda.

środa, 2 września 2009

Swami Vishwananda - Objawienia


Czasami Visham miał objawienia Maryi lub Jezusa. W czasie objawienia nagle upadał na kolana ze złożonymi rękami. Patrzył w górę i czasami poruszał wargami. Od czasu do czasu czule się uśmiechał lub spłynęło mu z oczu kilka łez. Zebrani wokół ludzie nie byli w stanie niczego zobaczyć, stali w rozmodleniu, oczekiwaniu i przeświadczeniu, że dzieje się coś szczególnego. Po każdym objawieniu Maryi Visham był bardzo ześrodkowany w sobie. Kiedy mógł już rozmawiać zadawałam Mu pytania: "Jak Maryja wyglądała? Jakiego koloru miała szatę? Jak miała upięty welon?" On zawsze opisywał niesamowitą miłość, jaka z Niej emanowała. Pozostawał w stanie uniesienia i cudownie się słuchało Jego opowieści o tym co zobaczył. "Światło za Nią było niewyobrażalnie olśniewające, dużo jaśniejsze od słońca! Wokół Niej było dużo małych Aniołów i niektórym nie chciało się śpiewać i wyglądały na znudzone." Swami często dostawał przesłania od Maryi, które po spisaniu czytał nam. Pięknie było Go oglądać w tej Ekstazie. (Drishti)

wtorek, 1 września 2009

Swami Vishwananda - Niespodzianki


Znam Swamiego Vishwanandę od kilku lat i nie potrafię już zliczyć ile razy mnie czymś zaskoczył i ile mi zrobił niespodzianek. Ostatnio Swami miał pierwszy Darszan w Pradze. Postanowiliśmy pojechać do Pragi dzień wcześniej, żeby trochę ją pozwiedzać. I tak włócząc się po Pradze zawędrowaliśmy na rynek starego miasta. Było tam tak tłoczno, że chwilami trudno było się przeciskać. Nagle, spośród tego tłumu usłyszeliśmy głosy wołające nasze imiona i zobaczyliśmy grupę osób, ze Swamim pośrodku, kierującą się w naszą stronę. Byłem tak zaskoczony, że przez chwilę nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Byliśmy pewni, że Swami miał przyjechać do Pragi dopiero następnego dnia. Czy był to zbieg okoliczności? Kiedyś, dawno temu, zapytałem Swamiego o zbiegi okoliczności. Odpowiedział: „Nie ma zbiegów okoliczności ani przypadków”. Praktycznie za każdym razem kiedy się widzimy, Swami robi mi jakąś niespodziankę, i zwykle robi to z zaskoczenia, w chwili gdy najmniej się tego spodziewam.