środa, 8 września 2010
Droga do Polski
środa, 25 sierpnia 2010
Bhairav, strażnik Boskiej Matki
czwartek, 18 marca 2010
Święto Holi - ciąg dalszy
http://vishwananda-pl.blogspot.com/2010/03/zdjecia-ze-swieta-holi-w-springen.html
Nie pisaliśmy jednak o drugiej części tego Święta.
Kiedy już wydawało się, że zabawa dobiegła końca, wszyscy mieszkańcy Centrum się wykąpali i zabrali się do sprzątania głównego holu, ktoś akurat przechodził z mąką.
Nie wiadomo kto zaczął dalszy ciąg zabawy, ale było to istne szaleństwo, co doskonale oddają zdjęcia.
poniedziałek, 1 marca 2010
Zdjęcia ze Święta Holi w Springen

poniedziałek, 14 grudnia 2009
Cudowna Nocna Wizyta
Pewnej nocy zostałam nagle wybudzona ze snu gwałtownym odgłosem skrzypiącej klamki u drzwi!
Podźwignęłam się i uświadomiłam, że to się działo naprawdę! Wtedy zobaczyłam nagle wchodzącego do pokoju Swamiego Vishawnandę! Przyszedł w ciele energetycznym. Forma Jego świetlistego ciała była bardzo wyraźna; miałam jasność, że to jest On, i że wszystko jest ok - mogę się więc zrelaksować. Jego forma energetyczna zbliżyła się do łóżka, schylił się i zmaterializował swój włos tak, że mogłam go dotknąć! Był miękki i piękny.
Teraz Guru testuje swoich uczniów. Jestem przekonana, ze wszyscy o tym wiemy!
I tym razem też wystawił mnie na próbę! Zdałam test i wtedy zmaterializował swoje dłonie. Trzymał je wyciągnięte tak, że mogłam poczuć je i ich ciepło. Miałam je dla siebie i z wielkim szczęściem całowałam je. Radość!
Kiedy obudziłam się w ciągu dnia i podeszłam do drzwi, zdałam sobie sprawę, że skrzypiąca przed tą cudowną nocną wizytą klamka w moich drzwiach była naprawiona! Jay Gurudev!
Bhavani, Wielka Brytania
piątek, 11 grudnia 2009
„módl się, Bóg przyjdzie po ciebie”

Moja opowieść o Swamim mogłaby się zawrzeć w jednym zdaniu: „ On jest dla mnie wszystkim”.
Wszystko co mam, mam od Niego, to kim jestem zawdzięczam Jemu. On daje mi wszystko i troszczy się o mnie jak matka o swoje ukochane dziecko. To, że wyłowił mnie w tej „dżungli ludzkości”- jak mówił poeta, jest największym moim szczęściem i skarbem….
błagałam Go kiedyś we śnie: -„Swami proszę, proszę weź mnie ze sobą, zabierz mnie stąd”. Moja prośba wypływała z głębi mojego serca….. - „Nie mogę”- odpowiedział. Ale na satsangu w listopadzie 2008r. zapytałam czy przyjdzie po mnie gdy będę umierać – powiedział „módl się, Bóg przyjdzie po ciebie”.
Kiedyś chciałam się pokłonić do Jego stóp, On mnie powstrzymał i powiedział: - "Jeżeli chcesz dotknąć stóp Guru musisz napisać 1000 razy mantrę – OM NAMO BHAGAWATE VASUDEVAYA" - Pisałyśmy z koleżanką od godz. 22.00 do 4 w nocy. Na drugi dzień był abishekam, Swami wychylił się zza zasłonki … woła mnie….. serce mi się otwiera i wiem, że On wie, że napisałyśmy….
Podczas następnej wizyty mówimy Mu –Swami napisałyśmy 1000 razy OM NAMO BHAGAWATE….
On spojrzał na nas, uśmiechnął się i powiedział: - „Co ???? 1000 razy??? Musicie napisać 100 tysięcy razy!!! cha, cha, cha..." i odszedł pozostawiając nas w lekkim… oszołomieniu. Oczywiście pozwolił nam później dotknąć swoich stóp. - Lajjavati
czwartek, 8 października 2009
Swami uwielbia się śmiać

Kiedy wszyscy byli już doskonale rozbawieni i dawno zapomnieli o jakimkolwiek zmęczeniu, Swami zaczął nagle łaskotać Pritalanandę, a ten, mając potężne łaskotki zaczął się tak śmiać, że już po chwili wszystkich nas rozbolały brzuchy ze śmiechu. Nigdy w życiu nie bawiłem się tak dobrze jak kiedy jestem ze Swamim.
wtorek, 29 września 2009
Laddu
Visham uwielbia Krysznę. Gdy miał siedem lat, wpadł na pomysł, by ubrać się jak Kryszna. Założył różową szatę, pomalował oczy, a wokół nich kropeczki jak gopi i powiedział mi, że jest Kryszną. A potem tańczył po całym domu ze swoją siostrą Tiną, udając, że to jedna z Jego pasterek. Wydawało się, że Kryszna naprawdę był tuż obok!
Nazajutrz, gdy Vishama nie było w domu, poszłam na chwilę do Jego pokoju, a tam na jego łóżku leżały cztery grube laddu - ulubione słodycze Kryszny. Nigdy nie widziałam tak dużych laddu! Były wielkie jak piłki tenisowe, pokryte miodem i migdałami, a do tego jeszcze gorące, jakby dopiero co ugotowane. Visham wszedł wtedy do pokoju i krzyknął: "Kto położył te laddu w moim łóżku?" Powiedziałam Mu, że nie wiem, bo cały czas byłam sama w domu.
- Mama Swamiego
czwartek, 24 września 2009
Przepis Swamiego na Halva Prasadam
Kilka lat temu, kiedy Swami Vishwananda udzielał pierwszych Darszanów, czasami osobiście gotował Prasadam. Podczas mieszania składników radośnie śpiwał badżany.
Oto jeden z Jego ulubionych przepisów:
Składniki:
¾ paczki masła
zmielony kardamon
cynamon
migdały
rodzynki
1 filiżanka kaszy mannej
1 filiżanka cukru
4 filiżanki wrzącej wody
Przepis:
rozpuścić cukier we wrzącej wodzie
podgrzać masło w głębokiej patelni
dodać przyprawy i migdały
dodać kaszy mannej i mieszać aż zmieni się zapach
dodać wodę z cukrem i nadal mieszać masa zgęstnieje
dodać rodzynki, jeśli je lubicie
piątek, 11 września 2009
Swami zawsze pamięta

Od maja 2009 roku przechodziłam wielki kryzys wiary. Miałam wrażenie jakby mnie pochłonęły jakieś ciemności – nie wiedziałam już co jest prawdą, a co nie. Zaczęłam wątpić we wszystko co wcześniej było dla mnie tak ważne. Napisałam 2 maile do Swamiego wylewając wszystkie swoje żale i cierpienie duszy, które wtedy odczuwałam. Dostałam tylko jedną zdawkową odpowiedź – „Słuchaj swojego serca, teraz wyjeżdżam, napiszę do Ciebie później.” Ale później nie nastąpiło, po drugim mailu całkowity brak odpowiedzi. Czułam się wtedy opuszczona i pomyślałam, że nawet Guru nie chce mieć ze mną do czynienia, że mnie zostawił w najcięższych momentach życia.
Któregoś dnia, gdy już największe emocje opadły, moja koleżanka zapytała mnie – „Jak Twoja relacja z Guru?”, na co jej odpowiedziałam, że relacji nie ma i że nie wierzę, aby Swami mieszkając w Niemczech, mając tylu uczniów mógł w ogóle o mnie pamiętać i mieć jakikolwiek wpływ na moje życie. Stwierdziłam, że może ci, którzy na co dzień są blisko niego mają jego uwagę. Po tym stwierdzeniu zmieniłyśmy temat i nie wracałyśmy do niego.
W nocy tego samego dnia miałam sen:
Siedzę w kawiarni i nagle podchodzi do mojego stolika Swami śmieje się (tak pięknie jak tylko On potrafi) i mówi – „No i oto jestem” – i dosiada się. Chwile rozmawiamy, po czym stwierdza, że teraz musi iść ale porozmawiamy u Niego jak się zobaczymy. Jeszcze śniąc pomyślałam, że to niemożliwe aby teraz udało mi się pojechać do Ashramu, ale Swami był bardzo pewny tego, że zobaczymy się u Niego.
Ten sen był odpowiedzią na moje wątpliwości. Guru zawsze nas pamięta i towarzyszy nam, nawet jak wydaje nam się, że nie.
W przeciągu miesiąca udało mi się w „cudowny” sposób pojechać do Ashramu i dostać interview ze Swamim. Pierwsze słowa jakie usłyszałam od Guru zanim zdążyłam otworzyć usta to : „Czytałem Twoje maile” (moje serce skakało z radości – „był ze mną cały czas”). Po rozmowie z Nim zrozumiałam, że Guru jest z nami, ale często są nam stawiane próby, z którymi musimy sobie poradzić sami, które musimy przeżyć aby stać się silniejszymi na naszej duchowej drodze. To była taka próba. Ale nawet w jej trakcie Swami wyciągnął swoją pomocną dłoń pokazując jak bardzo mu na mnie zależy – zsyłając mi ten piękny sen. (Ramani)
czwartek, 10 września 2009
wtorek, 1 września 2009
Swami Vishwananda - Niespodzianki

Znam Swamiego Vishwanandę od kilku lat i nie potrafię już zliczyć ile razy mnie czymś zaskoczył i ile mi zrobił niespodzianek. Ostatnio Swami miał pierwszy Darszan w Pradze. Postanowiliśmy pojechać do Pragi dzień wcześniej, żeby trochę ją pozwiedzać. I tak włócząc się po Pradze zawędrowaliśmy na rynek starego miasta. Było tam tak tłoczno, że chwilami trudno było się przeciskać. Nagle, spośród tego tłumu usłyszeliśmy głosy wołające nasze imiona i zobaczyliśmy grupę osób, ze Swamim pośrodku, kierującą się w naszą stronę. Byłem tak zaskoczony, że przez chwilę nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Byliśmy pewni, że Swami miał przyjechać do Pragi dopiero następnego dnia. Czy był to zbieg okoliczności? Kiedyś, dawno temu, zapytałem Swamiego o zbiegi okoliczności. Odpowiedział: „Nie ma zbiegów okoliczności ani przypadków”. Praktycznie za każdym razem kiedy się widzimy, Swami robi mi jakąś niespodziankę, i zwykle robi to z zaskoczenia, w chwili gdy najmniej się tego spodziewam.
poniedziałek, 6 lipca 2009
Boskie zabawy (Lila) (autor: Vijaya)
Swami Vishwananda lubi się bawić. Potrafi w magiczny sposób zarazić nas entuzjazmem do czegoś, co wydawało nam się wcześniej całkowicie bez znaczenia. Kreuje sytuacje ze sobą i nami jako aktorami i rzuca się w sam środek akcji, dla czystej przyjemności życia, bawienia się. Zawsze potem każdy ma osobiste doświadczenia, z których wypływa jakaś nauka. Tak to już na Ziemi jest: jesteśmy tutaj, żeby się uczyć życia i miłości w każdej możliwej sytuacji.
Swami Vishwananda jest bardzo pobłażliwy i niewyobrażalnie cierpliwy. Pewnego dnia zaprosił pewnego człowieka do swojego mieszkania na Mauritiusie. Człowiek ten bez końca wypowiadał z agresją zdania z katechizmu i praw kanonicznych. Zaczęła we mnie już wzbierać agresja od słuchania tego fanatyka, kiedy on wreszcie przestanie? Ostentacyjnie spoglądałem na swój zegarek. Swami, w przeciwieństwie do mnie, uśmiechał się I wziął swój notatnik aby robić notatki! Doświadczenie to uodporniło mnie na wszelkie dogmaty. Fanatycy istnieją w każdej religii.
Bóg jest jeden, to człowiek tworzy różnice. Każda religia może prowadzić do Boga. To jest jak łódź na oceanie naszych żyć. W jednym życiu jesteśmy chrześcijaninem, w innym muzułmaninem, w innym hindusem, w innym żydem, w kolejnym sufim…. aby dusza mogła nauczyć się różnych praktyk religijnych bez popadania w dogmatyzm.
Swami Vishwananda bawi się podczas codziennych rozmów. Nie ujawnia nawet jednej tysięcznej swojej wiedzy. Często uświadamiam sobie jak automatycznie oceniam ludzi, których prawie nie znam. Swami Vishwananda nigdy nie ocenia, On po prostu kocha.
Często rozmawiając z Nim nie wiemy co mamy myśleć. Potrafi powiedzieć jakiś banał z takim poważnym wyrazem twarzy, jakby to była jakaś ważna rewelacja. Zna nasze uprzedzenia i wszystkie pomysły.
Ponieważ obawiam się popełnić błąd, powiedzieć coś nie tak oraz, że zostanę wyśmiany, kiedyś podczas rozmowy mówiłem zgodnie z kierunkiem w jakim zmierzała konwersacja, zupełnie jak jakaś owca, zamiast myśleć i wyrazić swoją własną opinię. Dwa zdania później Swami Vishwananda zmienił zdanie na przeciwne pozostawiając mnie z moimi własnymi uwagami, twarzą w twarz z moją hipokryzją.
Guru jest tym, który pozbawia nas ignorancji, usuwa naszą niewiedzę, i prowadzi nas do samorealizacji. Swami Vishwananda dokonuje tego doskonale się przy tym bawiąc. Życie z Nim nie jest nudne. O tak, śmiejemy się bez przerwy!


