poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Sierpniowy Darszan w Springen


1 sierpnia odbył się Darszan w Springen. Swami mówił o praktyce duchowej. Powiedział, kochajcie swoją praktykę duchową, cokolwiek praktykujecie. Ponieważ jak kochacie to co robicie, to przestaje to być obowiązkiem, poświęcacie wtedy temu zajęciu z chęcią czas i jesteście skupieni na tym co robicie. Jeżeli coś kochacie robić, to byście chcieli robić to ciągle. Kochajcie swoją praktykę duchową. Praktyka nie ma być obowiązkiem. I opowiedział historię. Pewien człowiek łowił ryby i tak bardzo był skupiony na tej czynności, że kiedy inny człowiek podszedł do niego i pięć razy pytał go o coś rybak go nie słyszał. Jakiś czas później, człowiek, który pytał rybaka spotkał go w mieście, podszedł do niego i zagaił: Co się stało? Kiedy byłeś nad wodą pytałem Cię o coś pięć razy, a Ty mi nie odpowiedziałeś. Rybak odpowiedział: Byłem skupiony na łowieniu ryb. Swami wtedy powiedział: właśnie tak skupieni powinniście być podczas praktyki duchowej. Nie powinno Was zajmować to, co dookoła się dzieje. Ważna też jest dyscyplina. Nie można mówić: A, dzisiaj jestem zmęczony to nie będę praktykować. Czasem uczniowie pytają Swamiego: Swami, czemu podczas praktyki wieczorem zasypiam? Dlatego, że wieczorem umysł już nie jest świeży, jest zapchany problemami z całego dnia. Każda pora na praktykę jest dobra, lecz najlepsza jest rano. Kiedy budzisz się rano, umysł jest wypoczęty, pusty, bez problemów, które później pojawią się w ciągu dnia.
Aasha i Tomasz

niedziela, 30 sierpnia 2009

Swami Vishwananda - Miłosne oddanie Bogu


Zawsze, gdy wyjeżdżałem na Mauritius sypiałem ze Swamim w jego pokoju. Na początku czułem się trochę wystraszony nocą wśród zdjęć różnych Bóstw na ścianach, ale Swami Vishwananda opowiadał mi różne o Nich historie, żeby uspokoić mój umysł. Byłem tym zadziwiony, że w wieku 14 lat, potrafił opowiedzieć ze szczegółami wszystkie te historie. Jego oddanie Bogu było tak widoczne i inspirujące już w tak młodym wieku. W ciągu kilku dni poczułem chęć pójścia w ślady mojego starszego brata, gdy poprosiłem mamę o pieniądze na moje własne zdjęcia Bóstw. (Ravi)

środa, 26 sierpnia 2009

Świadomość


Pewnego wieczoru siedzieliśmy ze Swamim Vishwananda, który z humorem odpowiadał na duchowe pytania stawiane Mu przez ludzi. W pewnym momencie, młody człowiek zadał Swamiemu kilka pytań sugerujących, że oświecenie jest czymś bardzo trudnym do osiągnięcia dla przeciętnego człowieka.
Po chwili zwrócił się do Swamiego z nutką ironii: "Tobie łatwo jest mówić o iluminacji, bo jesteś oświecony".
Głos Swamiego nie uległ zmianie, ale moc, z jaką odpowiedział była przeogromna:
"Nie ma jednej chwili, w której nie byłbym świadomy mojej misji i mojej roli tu na ziemi!" - odpowiedział.
Słowa te głęboko dotknęły mojego serca i jedna myśl przeleciała mi przez głowę: "Kim jest Swami?"
M.N. - Niemcy

wtorek, 25 sierpnia 2009

Zawsze czuję Jego obecność


Zauważyłam, że Swami Vishwananda nie przepada za czczym gadaniem, plotkowaniem i generalnie obijaniem się. Uwielbia gry i kocha życie. Dużo się śmieje i ma bardzo zaraźliwy śmiech. Naturalnie, kocha On wszystkich świętych, uwielbia opowiadać o nich historie i ich malować. Najbardziej ze wszystkiego doceniam po prostu samo przebywanie w Jego obecności - bez wielu słów - jednocześnie czując się bardzo kochaną. Nawet kiedy nie jestem fizycznie w Jego obecności, wewnętrznie czuję Jego wszechobecność i wiem, że zawsze mogę się z Nim wewnętrznie komunikować. Osobiście czuję, że nie ma to dla mnie różnicy, czy jest On fizycznie obecny, czy też podróżuje po świecie - ja zawsze wewnętrznie czuję Jego obecność. Czuję Jego i Jego prowadzenie dużo silniej, gdy przy Nim nie jestem - coś, czego doświadczyłam zwłaszcza w czasie mojego pobytu w Indiach.
Sumitra - Niemcy

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Malowanie chmur narodzinami tradycji


W sierpniu 2005 Swami Vishwananda odwiedził nas w naszym letnim domu w Grecji i zdecydował namalować małą ikonę Św. Mikołaja. Zaczął malować na drewnianej, kwadratowej podstawie o boku 10x10 cali. Wkrótce namalował wiarygodny wizerunek Św. Mikołaja. Ja domalowałem na jego obrazie morze, w tle świętego, w moim stylu. Wszystko grało.
Najwyraźniej znudzony w tym momencie Swami domalował “z marszu” kilka chmur, co zajęło mu zaledwie 6-7 minut.
Chmury Swamiego nie wygrałyby żadnych nagród, nawet w kategorii juniorów szkoły artystycznej.
Dwa dni później odwiedził nas przyjaciel z żoną. Jest on jednym z najbardziej uznanych restauratorów ikon. Ma on głęboką wiedzę na temat średniowiecznych ikon i nawet najwięksi bizantolodzy oraz Watykan konsultują się z nim w tym temacie. Pokazaliśmy temu specjaliście z najwyższymi referencjami ikonę Św. Mikołaja namalowaną przez Swamiego Vishwanandę.
Gdy zobaczył chmury namalowane przez Swamiego zapowietrzył się i zgiął wpół ze łzami w oczach od niekontrolowanego śmiechu. Po chwili przeprosił i udzielił nam lekcji malowania ikon w tradycyjny sposób. Jego wykład był bardzo pouczający i następnego ranka Swami wypróbował technikę mojego przyjaciela.
Twarz, jaką namalował Swami Vishwananda tego dnia, po zaledwie jednej lekcji, była piękna i zachowałem ją.
Swami i ja przedyskutowaliśmy temat malowania ikon z przyjacielem, wszyscy troje podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu kursu malowania ikon w szramie Swamiego Vishwanandy w Steffenshof w Niemczech. Nasz pierwszy kurs miał miejsce w listopadzie 2005 i był wielkim sukcesem.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Wydawanie kieszonkowego na obrazki Bóstw


Za każdym razem, po odwiedzinach Swamiego na Mauritiusie, wyjeżdżałem stamtąd z nowymi, miłymi wspomnieniami. Gdy miałem 11 lat i po długiej przerwie wróciłem na Mauritius, zauważyłem, że Swami Vishwananda mocno się zmienił. Nie nazywano go już Papon - tylko Visham. Swami też bardzo urósł. Oprócz zmian na zewnątrz, Swami zmienił też swoje zainteresowania. Generalnie, Jego kilkunastoletni rówieśnicy mieli na ścianach plakaty piłkarzy lub gwiazd filmowych. Natomiast ściany sypialni Swamiego były całe w zdjęciach różnych Hinduskich Bóstw. Przekonałem się też, gdy razem poszliśmy na zakupy, że Swami całe kieszonkowe wydał na obrazki Bóstw.

Na zdjęciu jeden z należących do Swamiego Vishwanandy obrazków ze Świętym Sai Babą z Shirdi, z materializującym się Wibhuti (święty popiół), który znajduje się na Mauritiusie.

sobota, 22 sierpnia 2009

Shiva Lingam i Swami Vishwananda


Pewnego razu, kiedy Swami Vishwananda miał prawie dwanaście lat, zobaczył na wystawie sklepowej duży, czarny, ważący prawie 20-25kg marmurowy Shiva Lingam, który bardzo zapragnął mieć. Jednak był on za drogi i Swami musiał zaoszczędzić swoje kieszonkowe by go kupić.
Nie mógł zwrócić się do rodziców, gdyż cena do zapłacenia za Lingam była zbyt wysoka. W tej sytuacji Swami Vishwananda zaczął się głodzić odkładając pieniądze przeznaczone na obiady, aż uzbierał sumę wystarczającą by go zakupić. Swami po kryjomu sprowadził Lingam na wózku do domu, ukrył go na tyle ogrodu i każdego ranka przed wyjściem z domu odprawiał do niego pudżę. Shiva Lingam jest do tej pory w Aszramie na Mauritiusie.